prawdopodobnie same bzdury
RSS
czwartek, 07 lipca 2016
Meski wieczor
Jakis czas temu pracowe kolezanki Szanownego urzadzily sobie babski wieczor. Chlopcy im pozazdroscili i na fali gender, rownouprawnienia i takich tam zorganizowali wieczorek meski. Odbywa sie on dzisiaj. Zeby nie skonczylo sie tylko na piciu piwa i gadaniu o bzdurach caly wieczor zostal szczegolowo zaplanowany  przez komitet organizacyjny. Szczegolow tych nie znam ale jednym z punktow programu bylo spozywanie do wyzej wspomnianego piwa typowo meskich (cokolwiek by to znaczylo)  przekasek wlasnorecznie przez chlopakow przygotowanych. Wczoraj wieczorem Szanowny z werwa szwedzkiego kucharza z muppet show wyprodukowal wielki garnek chilli con carne doprawionego typowo po mesku. Chilli zostalo dzisiaj rano zapakowane do plastikowych pojemnikow i pojechalo (i dojechalo w calosci)  z Szanownym na rowerze do pracy. Chlopcy juz sie wieczoruja, a ja jestem szalenie ciekawa czy beda realizowali program wieczoru czy usiada za dwie godziny przed telewizorem zeby ogladac polfinal euro.
Ja w miedzy czasie zajme sie czytaniem gazet, piciem wina i ogladaniem polfinalu euro chociaz trudno mi sie zdecydowac komu mam kibicowac bo z jednej strony przyjaciele w niemczech a z drugiej francuska rodzina... I masz babo placek. 
19:05, krysiai
Link Komentarze (3) »
niedziela, 12 czerwca 2016
Pozegnania
W lutym 2010 pisalam o slubie bardzo bliskiej kolezanki (przyjaciolki) z pracy. Pisalam wtedy, ze zostalo jej piec-szesc lat. Wczoraj byl pogrzeb. Bardzo piekne pozegnanie bardzo pieknego czlowieka. Trumna w ksztalcie kolyski upleciona z wikliny przez grupe przyjaciol, polne kwiaty, muzyka, zdjecia, wspomnienia. Bardzo osobiste dla mnie pozegnanie z kims kto na jednym z etapow mojego zycia byl bardzo dla mnie wazny. Po uroczystosci nie potrafilam gadac z obecnymi na niej znajomymi o glupotach, o tym "co u ciebie" i generalnie uprawiac "small talk". Moj swiat zatrzymal sie na chwile w ten sobotni poranek.  
18:19, krysiai
Link Komentarze (7) »
sobota, 14 maja 2016
Holenderska wiosna
Na moim tarasie zakwitl posadzony rok temu bez i pachnie tak jak bez - bez opamietania. Dzisiaj rano kupilam na targu bukiet konwalii. Stoi na moim biurku i zapach przypomina mi maj w Warszawie wieki temu. 
W zeszlym tygodniu goscilismy przez pare dni nasza nowa francuska rodzine. Holandia pokazala sie od swojej nawspanialszej strony - blekitne niebo, biale baranki chmur, tulipany w Keukenhof, amsterdamskie kanaly z wody i ladu, cieple noce i siedzenie do pozna na tarasie. Wszystko skonczylo sie jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki po ich wyjedzie. Dzisiaj jest zimno, wietrznie i deszczowo. Przed nami dlugi weekend. Za pare dni kolejni goscie.
16:36, krysiai
Link Komentarze (3) »
niedziela, 01 maja 2016
Lekarz na wakacjach
Dzisiaj o swicie wyladowalismy po trzech tygodniach w slonecznym ale bardzo zimnym Amsterdamie. Nurkowalismy najpierw dwa tygodnie na lodce a potem na wyspie pod palma. Swiat padwodny byl piekny chociaz dzialanie el niño jes niestety coraz bardziej widoczne - snieznobiale korale i anemony, dla ktorych woda jest za ciepla i samobojczo pozbywaja sie alg bez ktorych nie moga przetrwac. 
Ale nie o tym chcialam. Nurkuje od ponad dwudziestu lat i nigdy nie zetknelam sie nurkowymi wypadkami. W czasie tej podrozy nadrobilam te zaleglosci z nadwiazka. Przypadek choroby dekompresyjnej (na szczescie nie na naszej lodzi), ktory konsultowalam jako jedyny lekarz w okolicy i ktory zakonczyl sie tragicznie.  Powazny uraz ucha na naszej lodce u nurka, ktory mial problemy z wyrownaniem cisnienia - kilkudniowe zaburzenia rownowagi, nudnosci i na chwile obecna utrata w tym uchu sluchu. W miedzyczasie przypadek bakteryjnej infekcji jelitowej, ktory na szczescie udalo sie szybko opanowac antybiotykiem. Wszystko to wydarzylo sie na pelnym morzu, daleko od jakiejkolwiek zaawansowanej medycznej pomocy.  Uczucie bezradnosci, gdy wiadowo jest co trzeba zrobic, ale nie mozliwosci, jest okropne. Nie jestem przesadna i nie wierze w magiczne myslenie. Trzy tygodnie temu wyjezdzalam z dusza na ramieniu i obiecalam sobie, ze jak wrocimy bez przygod to otworze butelke szampana trzymana od grudnia na te okazje. Przyjaciolka od nurkowania ma lagodnego bezobjawowego guza mozgu ale w takim glupim miejscu, ze neurochirurg nie chce jej operowac. Guza znaleziono pare miesiecy temu gdy podroz byla juz dawno zaplanowana. Po paru konsultacjach i z podreczna apteczka z lekami pierwszej pomocy w naglych neurologicznych problemach postanowila z wakacji nie rezygnowac. Teoretycznie wszystko zostalo przemyslane i przygotowane, praktycznie emocjonalnie bylo, szczegolnie na poczatku, dla naszej czworki dosc nerwowo. Na szczescie nic niepokojacego sie nie wydarzylo i przyjaciolka wrocila tak jak my dzisiaj o swicie do domu. Butelka mrozi sie w lodowce ale nie mam dzisiaj sily na jej otwieranie. Ide spac. Jutro do pracy. 
19:50, krysiai
Link Komentarze (5) »
sobota, 26 marca 2016
Czas letni
Dzisiaj w nocy przechodzimy na czas letni. Zjawisko, do ktorego nie jestem w stanie sie przyzwyczaic. Nie lubie porannego wstawania i godzine wczesniej moj organizm odbiera jak srodek nocy. Od lat udawalo nam sie byc w tym czasie w tropikach i po powrocie jet lag zlewal sie z czasem letnim. Tym razem jeszcze dwa tygodnie do wakacji wiec bede zmuszona, bardzo zmeczona, zmagac sie z wczesniejszym o godzine wywlekaniem sie z lozka. Na szczescie mamy wielkanoc i dodatkowy wolny dzien. Generalnie samoczucie takie sobie. Za duzo zlego dzieje sie dookola. Za kazdym razem jak mysle, ze juz gorzej byc nie moze, zycie udowadnia, ze moze jak najbardziej. W tym zupelnie zwariowanym swiecie, gdzie wiadomosc goni wiadomosc i nie ma czasu na pozastanawianie sie nad zyciem dwie jaskolki. Pierwsza dwa tygodnie temu wyklad holenderskiej profesor Beatrice de Graaf, specjalistki od teroryzmu na temat historii teroryzmu. Szalenie interesujacy bo umieszczajacy to co sie obecnie dzieje na swiecie w perspektywie i kontekscie historycznym. Moj tata historyk zawsze twierdzil, ze historia sie powtarza i tylko scenografia sie zmienia. Jaskolka druga - z duza przyjemnoscia przeczytalam dzisiaj wywiad z belgijskim filozofem na temat jak zyc zeby nie za duzo i nie za szybko, a jednoczesnie zyc pelnia zycia. Bardzo mi sie ta teoria podoba.   Udam sie w ten weekend na kanape i nie bede miala poczucie winy, ze nie biegam od stolu do stolu, ze nie poszlam razem z polowa Holandii do kosciola posluchac Pasji wedlug Sw. Mateusza Jana Sebastiana, ze nie popedze w poniedzialek z druga polowa Holandii do sklepow meblowych na wyprzedaze. I tylko dzisiaj wieczorem sasiedzi przychodza na obiad. Reszta ja i kanapa.

18:01, krysiai
Link Komentarze (1) »
piątek, 19 lutego 2016
Zimowy up-date
A raczej nie zimowy bo zimy nie ma i juz pewnie nie bedzie. Za to dnie robia sie coraz dluzsze i rano, co prawda wstaje po ciemku, ale juz w drodze do pracy niebo na wschodzie rozowieje. Dzisiaj rano znalazlam jedna z przyczyn zmeczenia - opony w rowerze mialy za malo powietrza i jezdzac na takich mieciutkich zuzywalam cale masy energii. Po porannym dopompowaniu smigalam jak L.Armstrong po dopingu. Poza tym pogoda w ostatnim tygodniu uraczyla nas paroma bezdeszczowymi i slonecznymi dniami co natychmiast poprawilo mi samopoczucie. Rowniez wizyta w serwisie mojego samochodu, gdzie przekonalam pana glownego elektryka, ze jak samochod nie chce zapalic jak jest mokro, zimno i stal przez tydzien pod chmurka to jest to wina akumulatora. Pan co prawda twierdzil, ze akumulator jeszcze tak mniej wiecej OK, ale nie dalam sie przekonac i z serwisu wyjechalam z nowym. Nie mialam ochoty opowiadac mu o moim rozleglym doswiadczeniu z wyciaganiem akumulatora z Malucha, podlaczaniem do prostownika i targaniem spowrotem do samochodu. Swoja droga moja mama wysluchawszy moich marzekan na niestartujacy samochod natychmiast mnie zapytala czy nie moglam doladowac...Nie nie moglam, bo a - nie mam prostownika (Szanowny ma malutki do swojego motocykla) a b - nie mam ochoty na szarpanie sie z akumulatorami. 
Poza tym okropnie sie dzisiaj spracowalam i za chwile bede zaczynala weekend od nic nie robienia - kanapa, gazeta, prosecco. 
18:43, krysiai
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 01 lutego 2016
1 luty
Styczen byl miesiacem bez kropli alkoholu za to z duza iloscia zielonej herbaty. Bez problemu zrzucilam dwa kilogramy i wrocilam dzisiaj do kieliszka wina wieczorem przy czytaniu codziennych gazet. To co sie w swiecie dzieje be wodki nie rozbierosz wiec nie ma sie czym przejmowac. Za oknem zimowy sztorm. Jutro urodziny. Prezenty dostalam juz dzisiaj :-)
21:32, krysiai
Link Komentarze (6) »
piątek, 01 stycznia 2016
1 stycznia 2016

Dzisiaj rano wysprzatalam szafe z ubraniami. Wyrzucilam wszystko bezowe i szarobure. Potem z dwoma wielkimi worami udalam sie do pojemnika , gdzie oddaje sie ubrania na cele charytatywne. I w ten oto sposob zaczelam nowy rok. Z prawie pusta szafa. Okreslenie "nie mam w co sie ubrac" staje sie u mnie coraz bardziej realne. 

O polnocy mnustwo fantastycznych fajerwerkow, wiekszosc prywatnych.  Holendrzy puscili "z dymem " kilkadziesiat milionow euro. Zadziwia mnie to co roku gdy z kazdego tubylca wychodzi piroman.

Dosiego roku!!!

16:16, krysiai
Link Komentarze (8) »
wtorek, 29 grudnia 2015
I po swietach
W Warszawie przywital nas w wigilie magicznie wielki ksiezyc. A potem to juz bylo tylko z gorki. Wigilia u kuzynow, ktorzy skonczyli budowac kolejny dom i przeprowadzili sie pare tygodni temu. Wielce udany wieczor, genialne jedzenie, koledy, prezenty  i zajmowanie sie zagrypiala ciocia, ktora mam wrazenie byla przeszczesliwa z zainteresowania ktorym ja otaczalismy. Odwracalo to uwage od Szanownego cierpiacego na zapalenie gardla. Na okolicznosc ciocinej grypy obiad, ktory byl planowany u mojej mamy w pierwszy dzien swiat zostal odwolany, a my dzieki temu moglysmy (Szanowny zostal chory w domu) pojechac sobie do tak zwanego miasta i popatrzec na swiateczne dekoracje. Mialam ochote na kawe u Bliklego i zupelnie mi do glowy nie przyszlo, ze wszystko bedzie przez dwa dni w Warszawie zamkniete...Tak wiec skonczylo sie tylko na ogladaniu przeslicznie kiczowatych dekoracji na szlaku krolewskim i przejechaniu sie prawie zupelnie pustym miastem. Potem obiad tylko z mama i wieczorem spotkanie u przyjaciol, u ktorych dojadalismy ich wigilijne przysmaki. Z nowych przyjacielskich trendow - mlode pokolenie przeszlo na diete weganska i weganski makowiec byl swoja droga genialny.
W drugi dzien swiat kolejny obiad i Bond w kinie. W niedziele wio do domu. Na sytuacje polityczne spuszcze zaslone milczenia.
W najblizsza sobote odprawiamy swiateczny obiad z nasza holenderska rodzina. W tym roku kolej na zastawianie stolu wypada na nas, ale brak choinki dyskwalifikuje nas (wedlug siostry Szanownego i jej partnera) jako gospodarzy. Probowalam wdac sie z nimi w dyskusje co jest wazniejsze choinka czy towarzystwo przy stole ale Szanowny kopal mnie w kostke i mowil zacierajac rece, ze bedziemy mieli mniej sprzatania.

Za dwa dni zacznie sie nowy rok. Nie bede robila podsumowan tego co minal bo nie bardzo mam ochote na wyliczanie rzeczy, ktore bardzo bym chciala zeby sie w minionym roku nie wydarzyly. Mam nadzieje, ze w przyszlym bedzie tego mniej, albo wcale.
Zagladajacym tutaj zycze szczesliwego nowego roku 2016.
13:33, krysiai
Link Komentarze (4) »
niedziela, 13 grudnia 2015
Opowieść bożonarodzeniowa - prosto z sieci
Przesadzam, ale tak naprawde jak sie nad ta historia zastanawiam to wydaje sie mi ona zupelnie jak z bajki. Wszystko zaczelo sie latem od wiadomosci na linkedin. Najpierw mloda kobieta z Paryza wyslala mi zaproszenie do kontaktu co ja zignorowalam bo ani moj profesjonalny krag, ani prywatny (swoja droga na linkedin mam tylko malutka garstke prywatnych znajomych). Za jakis czas przyslala mi (nadal przez linkedin) wiadomosc, po ktorej przeczytaniu powiedzialam Szanownemu, ze to jest wlasciwie wiadomosc dla niego. K. pisala, ze wydaje jej sie, ze jestesmy rodzina, a wlasciwie, ze moj Szanowny i jej ojciec sa przyrodnimi bracmi. Ze znalazla na my heritage drzew(k)o genealogiczne, ktore ja jakis czas temu zaczelam, Szanowny dolaczyl swoja rodzine wraz ze zdjeciami. I ze jej ojciec wyglada dokladnie tak jak ojciec Szanownego. Do tego nosza oni to samo nazwisko, ktore jest dosc na Holandie i Francje nietypowe bo rzeczony ojciec byl Belgiem. Szanowny poskrobal sie po glowie i przyznal sie, ze on tez dostal wiadomosc od K. ale skasowal bez czytania myslac, ze to spam.
Tego sierpniowego wieczoru okazalo sie, ze mamy przyrodnia rodzine we Francji. Ojciec Szanownego mial syna z pierwszego malzenstwa (zawartego na okolicznosc ciazy), ktore zostalo po roku rozwiazane. M. przyrodni brat Szanownego nigdy nie poznal swojego ojca i jego mama nigdy o ojcu nie mowila - byl to temat zakazany do jej smierci dwa lata temu.  Wszystko to zdarzylo sie w latach piecdziesiatych sie w Sztokholmie, gdzie jakis czas potem poznali sie i pobrali mama i ojciec Szanownego. Rzeczony ojciec zmarl mlodo gdy Szanowny mial szesc lat. 
Szanowny i jego siostra wiedzieli, ze ojciec mial dziecko/dzieci z innego zwiazku/zwiazkow, ale nie wiedzieli jak sie zabrac do szukania. M. nie wiedzial nic o przyrodnim rodzenstwie. Jak sam mowi, nagle z jedynaka samotnej matki (jego mama nie wyszla ponownie za maz) nagle ma i brata i siostre. 
Tydzien temu pojechalismy na weekend do Bretanii. M. po przejsciu na emeryture przeprowadzil sie z Paryza do malego bretonskiego miasteczka niedaleko Dinard i St.Malo. Fascynujacy weekend. Poznalismy M. i K. i bylo to tak troche jak randka w ciemno. Wczesniejsze kontakty byly tylko przez e-mail. Bardzo emocjonalnie na wielu plaszczyznach ale rowniez bardzo naturalnie. K. powiedziala w niedziele, ze wszystko co sie w ten weekend wydarzylo przeroslo jej oczekiwania. Zgadzam sie z nia calkowicie. Dla mnie wizyta w Beretanii byla jak ciepla kapiel. W zyciu bym nie przypuszczala, ze po swiecie chodzi drugi Szanowny. Niesamowite jak oni sa do siebie podobni. Nie fizycznie, chociaz tutaj tez mozna sie doszukac podobienstwa. 
I tak magicznie zaczal nam sie grudzien. Patrze na zdjecia z St.Malo i przypominial mi sie film Erika Rohmera "Conte d'été ". Za pare miesiecy rewizyta w Amsterdamie. Szanowny to ma szczescie. Ja zawsze chcialam miec starszego brata.


19:04, krysiai
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40