prawdopodobnie same bzdury
RSS
piątek, 03 listopada 2017
Bye bye

Przestaje czytac gazety i generalnie wypisuje sie ze swiata informacji. I bez tego swiat jest pelen obrzydliwych ludzi. Nie chowam glowy w piasek tylko wyjezdzam na wakacje w tropiki. Zycie biegnie tam innym tempem i ta zmiana jest mi bardzo potrzebna bo jestem tym rokiem okropnie zmeczona. Ide pakowac walizki. 

10:32, krysiai
Link Komentarze (3) »
sobota, 16 września 2017
W drodze
Pierwszy w tym roku jesienny sztorm przywial do nas razem z jej kolega córkę mojej najbliższej warszawskiej przyjaciółki. Studiują w Brukseli i zamarzyło się im przed rozpoczęciem roku odwiedzić Amsterdam. Jestem pewna, ze wizytę zapamietają bo ja nawet nie pamietam kiedy tak okropnie u nas padało. Dzieci wróciły wczoraj z miasta szczęśliwe ale całkiem przemoczone. Zamówiliśmy pizzę. Dla nich veganistyczna, która jakimś cudem nasz stały dostawca ma w asortymencie, posiedzieliśmy, pogadaliśmy i poszliśmy spać. Dzisiaj rano odwieszajac w przedpokoju kurtkę Szanownego, który wczoraj tez wrócił ociekając deszczem do domu i która zdarłam z niego i powiesiłam w łazience żeby obciekla, zorientowałam się, ze wierzchnie okrycia dzieci są nadal całkiem mokre. Suszarka szybko pomogla ale śmiałam się, ze bardziej matkuje Szanownemu niż dzieciakom. Szanowny co prawda twierdzi, ze nie chciałam mieć w domu mokrych podłóg (wrócił na rowerze i wchodził przez garaż) wiec zdzierałam z niego w progu przemoczone ubranie, a dzieciaki zostawiły wszystko w przedsionku...Niemniej jednak. Siedzę w samolocie, który wiezie mnie przez Atlantyk. W planie urodziny mojej kochanej cioci V. I świętowanie nowego roku, zakupy i inne fanaberie. Czeka na mnie wrześniowy Nowy Jork z pełnia lata i tropikalnymi temperaturami.
09:50, krysiai
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 sierpnia 2017
Fuzja szpitali ciag dalszy

Na najblizszym zebraniu polaczonego zespolu anstezjologow (od jakiegos czasu moj szpital polaczyl sie ze szpitalem na drugim koncu miasta) bedziemy ewaluowac plusy i minusy fuzji. W szczegolach bedziemy ewaluowac nasze zaangazowanie w prace na drugim koncu miasta. Wypelnilam wlasnie odnosna ankiet. Punkty pozytywne - 32 km na rowerze w dobra pogode. Punkty negatywne - 32 km na rowerze w zla pogode albo godzina w korku w drodze powrotnej do domu. Generalnie nadal nie mam tam czego szukac. Ciekawa jestem co napisza moi koledzy. 

19:11, krysiai
Link Komentarze (4) »
czwartek, 03 sierpnia 2017
Bookies

Od prawie poczatku mieszkania na mojej wsi naleze do klubu ksiazkowego. Jest to typowy anglosaski wymysl. Grupa kobiet spotyka sie mniej wiecej raz na miesiac zeby porozmawiac o tej samej ksiazce. Nie spotykamy sie bardzo czesto i z latami ksiazki zostaly wzbogacone wypadami do kina, na wystawy i wycieczkami historyczno/kulturalnymi w miasto. W mojej grupie jest nas kilka expatek i innych importow - Kanada, USA, Wlochy, Szwajcaria, Hiszpania, Holenderka urodzona w Australii i M. urodzona i wychowana (typowe tubylcze okreslenie) w Amsterdamie. M. za miesiac konczy 91 lat. Rok temu swietowalismy hucznie jej dziewiecdziesiate urodziny w muzeum Het Schip, w ktorym do dnia dzisiejszego jeszcze pracuje. Urodziny prawie sie nie odbyly bo M dwa miesiace przed wyladowa w szpitalu na operacji czwartego w zyciu nowotworu. Z podziwem patrzylam rok temu jak sie po tym wszystkim otrzepala i zyje pelna para. Jej zyciorysem i energia mozna obdzielic pare osob. Niedoszly lekarz (medycyna znudzila ja po dwoch latach studiow), historyk sztuki, geolog, dziennikarka, stolarz zajmujacy sie nie tylko robieniem ale rowniez renowacja mebli - to tylko poczatek listy jej zajec i zainteresowan. Fascynujacy czlowiek, ktory nie ma slowa "cierpliwosc" w swoim slowniku. M. wyprowadzila sie dwa tygodnie temu z naszej wsi. Sprzedala mieszkanie i przeniosla sie do malego domku za miastem. Pieniadze ze sprzedazy wlozyla w fundusz na rzecz swojej uzaleznionej od alkoholu i innych uzywek corki i wnuka. Zostalam sama na placu boju bo klubowe dziewczyny wyjechaly na wakacje i od dwoch tygodni jezdze pod miasto pomagac M. w rozpakowywaniu pudel po przeprowadzce. Jej piekne stare meble z trudem mieszcza sie w malenkim domku. Jej wlasnorecznie zrobiona kuchnia pasuej jak ulal. W dniu przeprowadzki rozpakowalam kuchenne pudla, zeby mogla sobie przynajmniej w spokou zrobic cos do jedzenia i padlam. M tez, chociaz bohatersko chciala mnie zaprosic na obiad. Dwa dni temu walczylam z pudlami pelnymi ksiazek i albumow ze zdjeciami. Zajelo nam to pare godzin bo i albumow duzo i opowiesci M. sa tak fascynujace, ze chce sie sluchac i sluchac. W najblizszy weekend kolej na sypialnie. A za oknem sierpniowy sztorm. Kolejna anomalia pogodowa - w sierpniu zazwyczaj nie ma sztormow. 

17:40, krysiai
Link Komentarze (2) »
środa, 28 czerwca 2017
America's cup

Dzielni chlopcy na nowozelandzkiej lodce zloili na Bermudach skore obroncom pucharu Amerykanom. Na lodce Amerykanskiej zalage stanowili prawie wylacznie (poza malymi wyjatkami) Australijczycy co dodaje pikanterii zwyciestwu. NZ swietuje. Za cztery lata spotkaja sie w Aucland. 

Siedze od tygodnia i planuje trase po poludniowej wyspie. Bedziemy tam pod koniec roku. Za oknem deszcz i chlodnawo. W sam raz zeby wczuc sie w atmosfere, ktora nas tam w wakacje czeka. Poludniowa wyspa jest sliczna ale pogoda tam jest bardzo nieprzewidywalna wiec czeka tam nas deszcz, niskie chmury, fiordy, cieple zrodla, owce, pinot noir z Otago, pingwiny w Catlins, i tak dalej, i tak dalej. 

19:51, krysiai
Link Komentarze (4) »
niedziela, 21 maja 2017
Urodzinowe latanie

Nie moje. Szanownego, ktory od czasu do czasu lata na komputerze na symulatorach lotu. W grudniu nasz przyjaciel, ktory pracuje w KLM na prawdziwych symulatorach zafundowal nam wieczor latania na tym: (dla niewtajemniczonych jest to najnowszy KLM-owski symulator - boeing 787 zwany Dreamliner.) 

 

Szanowny tak sie rozochocil, ze od paru miesiecy w domu, na komputerze leci malenka Cessna z  Nowej Zelandii do Amsterdamu. Ostatnio dolecial do Pakistanu. Na cala ta okolicznosc latania na symulatorach dostal ode mnie w prezencie urodzinowym probna lekcje na prawdziwej Cessnie. Mogl tez zabrac na ta lekcje jednego pasazera ;-) Dzisiaj rano pojechalismy na lotnisko w Lelystad. Pogoda sliczna, prawie bez wiatru wiec bez wachania wskoczylam na tylne siedzenie i nawet zrobilam sobie selfie:

A potem juz Szanowny latal na ile mu instruktor pozwalal i mial time of his life. Ja tez do momentu schodzenia do ladowania. Po raz kolejny przekonalam sie, ze calkiem ale to calkiem nie nadaje sie na "flying doctor". Szanowny jezeli bedzie chcial kontunuowac lotnicza edukacje to musi to robic beze mnie.

Siedze sobie w domu na tarasie. Pogoda nadal sliczna i moj zoladek w miedzyczasie wyladowal na tyle, ze moge zabrac sie za obiad. Dzisiaj bardzo lekkostrawny. 

18:36, krysiai
Link Komentarze (11) »
piątek, 07 kwietnia 2017
Reperowac zepsute

Niedawno potknelam sie w sieci o tekst, w ktorym starsza kobieta odpowiada na pytanie o to jak jej sie udalo przezyc dlugie zycie z mezem. Ona mowi, ze pochodzi z pokolenia w ktorym jak cos sie psulo to sie to naprawialo a nie wyrzucalo i kupowalo nowe.  Taki troche banal ale przypomnialam sobie o nim dzisiaj rano po otworzeniu pracowych maili. W ostanim roku postanowilo sie rozwiesc moich troje kolegow z zespolu. Czterdziestolatkowie. Trzy rodziny, szescioro pieknych dzieci, przyjaciele, piekne domy, samochody, lodki, domki letnie na plazy, wspaniale wakacje. I oczywiscie, ze nie wiem w szczegoalch jak tam bylo w srodku, nie wiem czy i jak bardzo mocno probowali zepsute naprawiac. Jest mi tylko bardzo smutno, gdy widze z jakim szybkoscia i rutyna reorganizuja sobie zycie.

09:20, krysiai
Link Komentarze (3) »
niedziela, 02 kwietnia 2017
Powrot spod palmy

Palma byla tym razem na koncu swiata. Bo tylko tam rafy koralowe jeszcze sie trzymaja. Duzych ryb co prawda jak na lekarstwo ale przeciez nie musze cigle ogladac rekiny i tunczyki. Dwa tygodnie w tropikach bez internetu (byl ale od czasu do czasu i bardzo wolny wiec tak jakby wcale go nie bylo), ale z codzienna rutyna - nukowanie, jedzenie, czytanie ksiazek i spanie. Brak internetu bardzo dobrze robi na glowe bo ogranicza do minimum bodzce ze swiata. Wyjechalismy natychmiast po glosowaniu w dniu naszych tubylczych wyborach. Wyniki sprawdzilismy w Singapurze. Na szczescie nie sprawdzily sie czarne scenariusze. Holandia odrzucila skrajna prawice i wybrala prawice centrowa, czyli duzych zmian nie bedzie. Ze spokojem moglismy oddac sie wakacjowaniu. Dzisiaj rano wrocilismy do domu po przeszlo trzydziestu godzina w podrozy. Ciesze sie, ze jest juz czas letni. Jet leg bedzie przez to jeden dzien krotszy. Jutro do pracy. 

Zapomnialam dodać , ze w ostatni dzien pod palma poszlismy o swicie podglądać rajskiego ptaka. W środku dżungli tańczył pokazując zielony gors i machal piórkami. Mój pierwszy rajski ptak. Tańczył tak przekonywująco, ze pani ptakowa nawet nie próbowała udawać hard to get.
16:21, krysiai
Link Komentarze (3) »
czwartek, 09 marca 2017
Podziekowania

Dzisiaj rano pacjent przed zasnieciem poprosil nas w sali operacyjnej zebysmy po zaplanowanym usunieciu nerki podziekowali jej w jego imieniu za to, ze mu dobrze sluzyla. Dobra sluzba tejze jest troche dyskusyjna bo nerka wychodowala sobie guza i trzeba ja bylo razem z tym guzem wyciac. Niemniej nie wdajac sie zbytnio w filozoficzne dywagacje nad intencjami nerce zostalo podziekowane. Moze pacjent, buddysta, w kolejnym wcieleniu nie bedzie musial jej niewiadomo gdzie szukac po swiecie. A nam zrobilo sie na chwile tak bardzo przyjemnie.

A poza tym Unia wybrala Donalda Tuska na druga kadencje co jest w tym przypadku przegrana oszolomstwa i przywraca wiare w jakas normalnosc. Do tubylczych wyborow zostalo tyle samo dni ile do wakacji - szesc. 

18:59, krysiai
Link Komentarze (2) »
niedziela, 05 marca 2017
Czas

Kolega wreszcie ulozyl dyzury na kolejne trzy miesiace wiec moglam zajac sie socjalnym kalendarzem. Moje zycie towarzyskie jest generalnie bardzo skromne, ale musialam sie dobrze nalawirowac pomiedzy urodzinami, slubem w rodzinie, kursem winologicznym, wakacjami i tak dalej. I po raz kolejny dochodze do wniosku, ze mam za malo czasu. Na wszystko. Pewnie powinnam zapisac sie na kurs time management ale nie mam na to czasu... I tak sie kolo zamyka. 

19:36, krysiai
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 41